poniedziałek, 28 maja 2012

Cykl Istnienia II


Cykl Istnienia II


Wędrówki grupy świadomości w Układzie Słonecznym


Słońce jako brama





Subiektywna świadomość - Czasami ja doświadczam siebie bez ciebie – indywidualna świadomość. Indywidualna świadomość reaguje na zewnętrzne impulsy, które odbiera swoimi zmysłami. Następnie koduje je w swojej indywidualnej świadomości – poziom indywidualnego ego.

Obiektywna świadomość - Tam gdzie istnieję ja, tam istniejesz ty, dlatego doświadczamy razem – my, jako kolektyw doświadczamy dualności i współoddziaływania naszego istnienia, co wpływa na percepcję pojmowania doświadczanej rzeczywistości, decyzji i kodowania – poziomy narodu, rasy, religii.

Jedność grupy świadomości – Wspólne doświadczenia poza dualizmem, podziałem i współoddziaływaniem - doświadczamy, jako jedna jaźń posiadająca wiele strumieni przeżyć, kodujemy je, jako esencję zawierającą najbardziej wartościowe elementy doświadczeń.

Właśnie ta esencja jest dostosowana do wędrówki miedzy planetarnej, bo posiada już strukturę zdolną do rozwijania życia na poziomie planetarnym.

Jako jedność grupy świadomości wędrujemy w naszym układzie słonecznym, doświadczając i kodując w sobie esencję badanego układu.

Cykl istnienia grup świadomości, którą reprezentujemy jako ludzkość, nie można odnieść bezpośrednio do ewolucji gatunków, jak ją rozumiemy na Ziemi. Zasada działania cykli istnienia została opisana w części pierwszej.


Człowiek jest nie tylko mikrokosmosem – posiadającym cały Wszechświat w sobie, ale makrokosmosem – odzwierciedla się w gwiazdach i planetach. System czakr będący centrami świadomości ma przypisywanie odpowiednie ciała niebieskie naszego układu słonecznego, jakie, jest to zależne od przyjmowanej nomenklatury w danej ścieżce duchowej. Przechodzenie przez cykle powoduje zmiany budowy i funkcjonowania człowieka, jako mikro i makrokosmosu








Pomiędzy Jowiszem i Marsem znajduje się pas asteroid oraz karłowata planeta Ceres, są to prawdopodobnie pozostałości Planety opisanej w I części, na której eksperymentowano z materią, istoty zamieszkujące ją były bardzo eterycznie …
Był to pierwszy cykl istnienia grup świadomości w naszym Układzie Słonecznym.

Po rozpadzie tej Planety, świadomość migrowała na Marsa, zakładając tam kolejna cywilizację, posiadającą zawansowaną technologię, zdolną do podróży miedzy planetarnych. Cywilizacja Marsa charakteryzowała się ogromny stechnicyzowaniem życia, kultem technologii na skalę nawet teraz niespotykaną na Ziemi. Ponownie doszło do katastrofy na skalę Planetarną, tym razem skończyło się upadkiem cywilizacji na Marsie, planeta ocalała, ale już bez możliwości życia na jej powszechni – tak jak to teraz mamy na Ziemi.
Tak zakończył się drugi cykl istnienia grup świadomości w naszym Układzie Słonecznym.

Następnym przystankiem świadomości jest nasza planeta Ziemia, zbliżamy się na naszej Planecie do zakończenia trzeciego cyklu istnienia grup świadomości, z jakim finałem to zobaczymy sami.

Z tego finału pojawi się następna platforma dla świadomości, którą będzie Wenus, czy będzie Ona współistnieć jednocześnie z Ziemią, taki obrót sprawy jest w Nas.  Wenus połączy w sobie Ziemską materię z eterycznością Planety z pierwszego cyklu istnienia, pozwoli na harmonijnie istnienie ducha i materii, splecionych Miłością.

Otwarciem następnego cyklu będzie Merkury, planeta położona najbliżej Słońca. Merkury jest wystawiony na największą dawkę promieniowania słonecznego, czego skutkiem będzie odmienia forma istnienia świadomości niż na Wenus. Stan istnienia będzie emanować świetlistością, pozostającą już poza materią.

Bramą jest nasze Słońce i tam w ostatnim cyklu znajdzie się świadomość. Słońce w naszym układzie planetarnym jest specyficzną istotą wielowymiarową, kierujące, kodujące, zmieniające, podtrzymujące całe życie w naszym systemie słonecznym. Nasza gwiazda jest zamieszkiwana przez grupę istot nazywającą siebie Solarianami, charakteryzują się doskonale otwartym centrum serca, są opiekunami naszego i innych systemów słonecznych. Ich wiedza i doświadczenie wypływa z poziomu serca, jest odzwierciedleniem miłości będącej ciągłą ekscytacją, doświadczającą współistnienia ze wszystkimi grupami świadomości danego układu słonecznego, którego są opiekunami. Nie zamyka to im drogi do wymiany poprzez centrum serca, mądrości z innymi Solarianami opiekującymi się innym systemami planetarnymi. Wymiana wiedzy i doświadczenia na poziomie centrum serca jest natychmiastowa i pełna, stajemy się tą wiedzą, uczestniczymy w całym procesie kreacji, jesteśmy nim w danym systemie planetarnym. Nie ma nic do ukrycia, nic nie jest tajemnicą, wszystko jest wiadome.

Grupa świadomości, która znajdzie się na Słońcu i tam zamieszka, będzie rozwijała swoje centrum serca do jego całkowitego otwarcia. Solarianie są gotowi pomagać i wspierać ich w tym procesie.

Gdy proces się zakończy, dla tej grupy świadomości, Słońce będzie bramą do innych systemów gwiezdnych, gdzie będą mogli sami tworzyć życie.  Przejście przez Słońce będące bramą, nastąpi w całkiem nowej formie, będzie to stan plazmatyczny, można go w przybliżeniu porównać do plazmy kwarkowo-gluonowej z początków tworzenia się naszego Wszechświata. Będzie to substancja świadomości, wykazująca się potencjałem do tworzenia niezliczonych form istnienia, z własnymi prawami funkcjonowania materii i życia. Na poziomie biologicznym można porównać ten stan plazmatyczny do komórek macierzystych, które nie są jeszcze zróżnicowane i może z nich powstać dowolny organ lub część organizmu.  Materia plazmatyczna wykazuje się świadomością siebie w całej rozciągłości, tworzonego przez siebie bytu i zachowuje ją w tym bycie, gdy on dalej podlega ewolucji już we własnym polu świadomości, zamknięciem cyklu dla tych kreacji będzie zjednoczenie poszczególnych bytów w jedność z substancją świadomości.

Nie wszystkie cząstki grupy świadomości będą przechodzić następne cykle, jakie są tutaj opisanie, jest to naturalnym procesem cykli – w sztucznych ogniach nie wszystkie iskierki rozbłyskują - stając się pięknym fajerwerkiem na niebie.
Ekscytujemy się wieloma teoriami, przepowiedniami, poszukujemy dla nas mistrzów duchowych, jednak nic w nas z tego nie zostaje, bo się tym nie stajemy. Jesteśmy jak te iskierki, które nie rozbłysły…

To jest odmienne od tego, na co czeka wielu ludzi na Ziemi, oni wolą oczekiwać na Złoty Wiek, w którym, będzie panować wieczna szczęśliwość i harmonia. Tak jest fajne, znowu ktoś robi wszystko za nas, my tylko znajdziemy się w tym rajskim czasie, wszystko wskazuje na coś zgoła odmiennego, pobudza się nasze emocje i tęsknoty, aby złapać nas w kolejną iluzję istnienia, tym razem w „ złotej klatce” – znamy ten scenariusz z Atlantydy. Społeczeństwo bardzo technicznie zorientowanie, brak miłości w ich sercach dla wszelkiego istnienia, potępianie Lemuryjczyków za ich życie zgodnie z naturą i duchową rewolucję opartą na sercu. Ten sam scenariusz po raz kolejny przerabiamy na Ziemi. Chcemy Złotego Wieku, roztaczamy intelektualne jego scenariusze, mamy specjalistów od kontaktów z innymi cywilizacjami, ale to wszystko na nic, gdy centrum, jakim jest serce pozostaje martwe - nie jesteśmy tym co wiemy i deklarujemy Z takim postępowaniem nie dojdziemy nigdzie a tym bardziej do czasów rajskich.  Martwe centrum serca, daje pole do działania skompresowanej męskiej energii, władczej, hierarchicznej, kontrolującej. Aby uzyskać balans dla męskiej energii jest potrzebna kobieca energią, nadająca lekkość, brak sformalizowanych struktur i ekscytację życiem. A w naszym świece wszędzie tylko widać mężczyzn mających fenomenalne plany na wszystkie bolączki naszego świata i rozprawiających o wszystkim, a szczególnie o kobietach i ich służeniu mężczyzną.  Głos kobiet pozostaje nadal cichy i w cieniu, a to one dźwigają na sobie cały ciężar wychowanie dzieci, dbania o dom i miliony innych ważnych spraw, dlaczego się ich nie słucha, zostawiam wam do odpowiedzi.

Bez zbalansowania obu energii nie będzie „Złotego Wieku” na Ziemi.




...W Miłości S&S

wtorek, 22 maja 2012

Cykl Istnienia

Cykl Istnienia


Wędrówki Świadomości


Wędrówki grupy świadomości w danym Uniwersum





Nic zrodziło wszystko. Wszystko rodzi się nadal. Wszystko powraca do Nic, kończąc pewien cykl a z Nic znów rodzi się wszystko.



Wszystko jest falą a fala posiada cykle. Nic jest bez ruchu, więc także bez światła i bez materii. Bez ruchu nie istnieje światło, odległość, przestrzeń i materia. Nic zrodziło światło rozpoczynając pierwszy ruch. Światło jest odbiciem Nicości, jestem pierwotną zmaterializowaną formą Nicości, bez Nicości nie istnieje Światło.

Światło to nic innego jak fala i cząstki, światło jest czymś więcej niż to, co widzisz teraz, zmieniając swój kąt spojrzenia zauważysz to co „gołym” okiem jest niewidzialne. Zwierzęta posiadają głębszy obszar widzenia, więc widzą „niewidzialne”, które istnieje poza przestrzenią dostrzeganą poprzez człowieka.
Światło zrodziło gaz, który powoduje wybuchy, z wybuchów rodzi się materia, powstają Gwiazdy.

Nie posiadam wiedzy JAK przebiegają te procesy, mam jedynie swoje doświadczenie. Nie w postaci wizji lub snu, dzieje się to we mnie tu i teraz, nie są to wspomnienia lub objawienia. Nie rozumiem, mój umysł nie zastanawia się nad tym, gdyż wiem, że wchodząc umysłem w to, co się dzieje kreuję własną wersję i nie pozwalam na to by się przejawiło w swej najczystszej formie, jaka jest mi dostępna teraz.  

Teraz, gdy Saturn ostatnim oddechem utrzymuje Ziemię w męskiej wibracji a Wenus zbliża się, by Ziemia oddychała rytmicznie; Saturn, jako energia yang wspina się w linii prostej na szczyt, a Wenus, jako energia yin wznosi się falistymi ruchami (jak mężczyzna i kobieta- gdy on szczytuje – ona dopiero zaczyna poruszać swoją energię w górę, ale o tym może następny post). Gwiazdy uważane są za Bogów, a może do dzisiaj są jeszcze Bogami dla wielu z nas.  Gwiazda to Ty i ja. Światło to Ty i ja.





Gwiazdy to żywe Istoty, przenikające siebie, oddziaływające na siebie i współistniejące ze sobą. Dlatego ta tęsknota w człowieku? Tęsknota za częścią siebie? Gdy Sie odczuje, że jest się Gwiazdą, zaniknie oddzielenie od nieba, zniknie częściowo tęsknota, gdyż uświadamiając sobie swe istnienie, pogrążamy się dalej w nasze korzenie... czy to ma swój kres?

Bracia i siostry – Planety-  Istoty będące bogami, posiadające własną energię.
Planety... istniejące, współodczuwające, niektóre uśpione, niektóre rodzące nowe życie, czekające na swój przejaw. Posłuszne temu, co się wydarza, rozumiejące, że wszechobecne jest ich oblicze, będące raz pustką, raz wszystkim, rozumiejące swe przeznaczenie. Jak pory roku na Ziemi. Lato nie martwi się, że umrze, że traci swoją moc. Nie zastanawia się czy się ponownie narodzi, posiada coś, co pozwala mu istnieć bez walki, z zakotwiczoną wiedzą własnego przejawu.

Każda Planeta rodzi życie, pozwala na cykl tworzenia. Udostępnia siebie, by przejawiło się coś nieprzejawionego. Jest płaszczyzną i przestrzenią, kocha swoje dzieła. Jest jak matka, która nawet odwracając twarz od swego dziecka, które ją rani, w sercu kocha bezgranicznie, ponad ból, który odczuwa.


 Nim powstała Ziemia a dokładniej nim stworzyliśmy i zamieszkaliśmy Ziemię...


Jedną z Planet, którą zrodziła Gwiazda- Supernowa to Planeta bardzo eteryczna, a bogowie, którzy ją zamieszkiwali byli istotami eterycznymi nieposiadającymi płci. Doświadczaliśmy siebie eksperymentując z materią.  Materializacja była podstawowym czynem (pracą). Radość wypływała z nas, w odkrywaniu nowych zmaterializowanych myśli. Odkrywaliśmy naszą moc, przeistaczając myśli w materię. Zauroczeni naszą sprawnością tworzyliśmy więcej i więcej, by być lepszym od „sąsiada”. Rywalizacja na „innym poziomie” J  Z niczego tworzyliśmy wszystko.
Tworząca się materia obciążała Planetę, która pod wpływem kumulujących się energii, bardzo ciężkich w swej strukturze spowodowała wybuch i zniszczenie Planety, której pozostałości okrążają teraz Saturna.  Świadomość owej Planety została zapisana w zamrożonej wodzie, czyli lodzie.  Czy to są pierścienie Saturna, a w nich jest pamięć komórkowa owej Planety?

Czy resztki owej Planety miały także wpływ na Planetę Mars i to w skutek dalszej ewolucji Mars, jako przestrzeń, na której istniało życie zakończył swe istnienie, a pokrywający go lód zawiera zakodowaną świadomość Marsa?  My teraz na Ziemi odczytujemy kody świadomości i zakotwiczamy je na naszej Planecie?

Świadomość owej Planety tłumaczyłaby materię Saturna i jego dzisiejszy wpływ na Ziemię. Istota Saturna, to Istota o bardzo ciężkiej masie. Saturn swoją świadomością tworzy ciężką materię. Jego energia jest bardzo gęsta i zbita, budująca sztywne struktury, które odbijają się na Ziemi w tej właśnie postaci, od której próbujemy się uwolnić i uwalniamy się. Bez wpływu Saturna nie była by możliwa dalsza realizacja i materializacja naszych myśli. To wpływ świadomości Saturna umożliwił Istotom zamieszkujące Ziemię tworzyć to co stworzyliśmy i nadal tworzymy. Bez Saturna nie byłoby życia na Ziemi, on jest bramą do materii. Jedną z siedmiu.

Ziemia, jako płaszczyzna jest bardziej przystosowana do ciężkiej materii, którą tworzyliśmy eksperymentując, kreując i doświadczając na owej Planecie.

Odkrywanie własnej mocy bogów z Planety, którą zniszczyliśmy ciężką materią trwa dalej na Ziemi, która poprzez swoja strukturę umożliwia nam doświadczanie siebie, właśnie w tej formie, jaką teraz jesteśmy.

Wszystko jest ze sobą połączone- Planeta z Planetą współdziała i oddziałuje oraz jest odzwierciedleniem różnych cząstek świadomości.

Ziemia jest strefą wolnej woli i rozwoju, co umożliwiło zaistnienie przeróżnym formom życia, nie tylko tym przyjaznym rozwojowi dla pierwotnych Istot zamieszkujących te obszary. Człowiek był poddawany i nadal jest poddany manipulacji, nie tylko genetycznej poprzez obce cywilizacje, które zakorzeniły się na płaszczyźnie Ziemi. Ci, którzy mówią, że na Ziemi nie istnieje już rasa szaraków, jaszczurów, lub jakkolwiek ludzkość nazwała te cząstki świadomości, tworzą sobie następną iluzję. Nadal toczy się wojna o Ziemię i nie tylko za pomocą statków kosmicznych. Manipulujące świadomością cywilizacje, wędrują poza materię, co umożliwia im manipulację umysłu, świadomości i fizyczności człowieka. To, że człowiek zamyka oczy przed tym, co sprawia ból jest właśnie celem tej manipulacji – NIEŚWIADOMOŚĆ.  Ból jest wszczepiany zaraz po zjawieniu się na Ziemi w różnych formach. A ciało emocjonalne posiada pamięć poza czasem i przestrzenią i jest bardzo podatne na manipulacje lękiem, manipulacje trwającą w pamięci z wcielenia na wcielenie.  
Wojna nadal toczy się o Ziemię, o panowanie i losy człowieka.

Jednak, gdy rozpoznamy to, co jest przed nami utajone, zamknięte w księgach tajnych bibliotek, w głowach „kapłanów”, którzy od wieków celowo dawkują wiedzę, by nadal manipulować, przejawi się nieświadome a to oznacza rozpoznanie i uświadomienie sobie siebie – jak puzzle, kawałek po kawałku odzyskujemy siebie w pełni poprzez poznanie swych korzeni, pradawnej i przedwiecznej formy naszego Istnienia.  Gdy to rozpoznamy i opuścimy wpływ Saturna, powrócimy do eteru, do naszych korzeni.
Nie musimy wiecznie i nieustannie reinkarnować, możemy się przebudzić i wybić z materii. Reinkarnacja to część manipulacji, stworzona do stwarzania „niewolników” na Ziemi. Wyzwalając się z koła narodzin i śmierci, wznosisz się tam skąd pochodzisz. 

A przebudzenie jest w Tobie. Nie w niebie, nie na Ziemi, nie w kościele, nie w duchowych praktykach, medytacjach. Możesz czynić co zechcesz, iść drogą jaką twój umysł sobie wybierze za dobrą, lecz przebudzić się i wyzwolić możesz poprzez serce a staniesz się sercem wyzwolonym od częściowości, staniesz się pełnią, którą jesteś.

Czy nasze stworzenie ( materia) będzie za ciężka i Ziemia rozpadnie się a jej świadomość zapisana zostanie w zamrożonych oceanach?
Czy Ziemia stanie się smutną Planetą?
Czy Ziemia pozostanie Planetą tętniącą życiem, ponieważ Istoty zamieszkujące Ziemię powrócą do świadomości siebie i swej struktury duchowej, lekkiego eteru i uwolnią siebie i Ziemię?
Świadomość ewoluuje a Ziemia, jako przestrzeń będąca pod naciskiem Saturna nie jest w stanie zapewnić warunków do zaistnienia nowej formy świadomości – połączeniem materii i ducha?

Czy Ziemię otuli lód zapisujący naszą świadomość w swojej strukturze a my odkryjemy siebie ponownie na Planecie Wenus, która już teraz jest przygotowywana, by powstało tam nowe życie?


Czy Wenus jest kolejną stacją nowego życia a otulające ją chmury przeistoczą się w oceany, rodzące życie? A jej klimat będzie o wiele łagodniejszy niż znany nam na Ziemi? Nie będą istnieć skoki temperatury i pory roku, jedynie klimat ciepły, znany nam z tropikalnych części Ziemi? Może tworzymy tam przestrzeń, by stać się Istotami odżywiającymi się owocami? Porzucimy zabijanie i odżywianie się innym życiem? Czy spotkamy się właśnie tam, na Wenus, której struktura pozwala, by zaistniała nowa przestrzeń, przestrzeń Miłości a istoty tam żyjące nie będą już w konflikcie w współistnieniu z innymi cząstkami świadomości?

Czy Wenus, jako kobieta z obrazu Sandra Botticellego, dojrzała i pełna harmonii, wiedzy, piękna i dostojności, zrodzona i unosząca się w muszli poprzez fale morskie, to przestrzeń nowego życia a morze, to przeistoczone chmury otaczające teraz tą Planetę? Nowa przestrzeń świadomości - świadomej siebie, swej piękności i doskonałości? A mężczyzna i kobieta wplecieni w siebie, to symbol zjednoczenia energii męskiej i żeńskiej stanowiącej jedność i zrozumienie siebie? Rozumiejącej nieistnienie w oddzieleniu i siłę w zjednoczeniu?
Cały obraz ten jest stworzony z kolorów tak delikatnych, wręcz przebijających światło. A przecież Wenus to Jutrzenka...  Ciało Bogini Wenus na obrazie przedstawiona jest w nie anatomicznej formie, coś tam za długie, coś tam za krzywe... inna forma ciała fizycznego?

Przypuszczenia i indywidualna interpretacja...



Czy jednak zostaniemy na Ziemi i zakotwiczymy przestrzeń Miłości tu i teraz na Ziemi zmieniając własną strukturę, by zaistnieć na niej w całkowitym zjednoczeniu ducha i ciała fizycznego, jako Istoty o lżejszej postawie, lekkie eteryczne jednak posiadające ciała fizyczne?

Nie ważne gdzie, nie ważne jak, jednak nie zatrzymując się w materii doznamy przemiany, fizycznej przemiany.


Nawet gdy życie już nie pulsuje na wielu Planetach nic nie jest „na zawsze”. Życie to fala, życie to sinusoida, wzrasta, opada i rodzi się na nowo, kodując w sobie to co doświadczyło.




...w Miłości Sagana



P.S
Człowieku, nie jesteś zrodzony z tej Ziemi. Twa moc jest w Tobie. Zakotwiczona początkiem Istnienia, pierwszą myślą, ruchem i światłem. Jesteś przeogromną Energią i gdy zakończysz swój cykl, rozprzestrzenisz siebie w Wszechświecie, a atomy Twe będą podstawą nowego Życia. Moim sercem dotykam Twego, nieustannie z Tobą połączony. 

Z wdzięcznością za Twoje Istnienie... kocham Cię przedwiecznie.






cdn.

niedziela, 20 maja 2012

۝★★∞★★ Starship - Sternenschiff ★★∞★★۝







Gdy pojawia się Ona lub On




Gdy pojawia się Ona lub On


Nasze życie płynie rytmem ustalonym naszymi zajęciami, pomysłami na życie, tym, co chcemy w nim osiągnąć i zdobyć.
Istniejemy i przejawiamy się, jako szarzy ludzie, czasem nasza szarość rozjaśnia się, jak pojawia się promyk miłości w naszym sercu, szybko jednak gaśnie z powodu powrotu do szarego istnienia.

Wszyscy szukamy miłości, to tu to tam, wielu ciągle o niej mówi i tęskni za nią, ale jakoś się nie pojawia na naszym horyzoncie.
Często uczestniczymy w wielu kursach i warsztatach duchowych, aby pogłębiać nasze zrozumienie siebie, lub wprost jest nam tam oferowanie dotarcie do miłości w nas, a dalej jednak do niej nie docieramy lub docieramy do jej umysłowego pojmowania.

Zapewne pytamy siebie, dlaczego tak jest?

Może nie zauważamy prostej i banalnej prawdy, że miłość jest przestrzenią Współistnienia i całkowitej otwartości na drugą osobę, przestrzeń przepojona całkowitą szczerością i zaufaniem do niej. Zaufanie i szczerość wobec niej budujemy na zaufaniu i szczerości do samych siebie, nie możemy nic dać drugiej osobie w przestrzeni miłości, czym sami nie jesteśmy.

Zaraz się dowiem, że wielu obawia się zranienia jak się otworzą i zaufają, zostaną wykorzystani, to jest ciągle poziom koncepcyjnego umysłu i dywagacji, co mogę a co nie mogę.

Miłość rodzi się w wewnętrznej ciszy Nas, jest byciem ze Sobą, nie dodawaniem do tego bycia razem, mojego lub jej chcenia na nasz temat, taka postawa chcenia jest procesem niszczenia przestrzeni miłości i wycofywania się z niej. Miłość nie istnieje bez wolności i możliwości jej realizacji przy kochającej nas osobie, gdzie mam być sobą, gdzie mam być wolny jak nie z ukochaną/kochanym. Do zaistnienie takiej wolności dla nas oboje nie wystarczy by to zrozumieć umysłem, należy tym się stać, wtedy rodzi się pustka w Nas i ona zaczyna przejawiać wszystko, czym oboje jesteśmy dla Siebie w prawdzie. Wszystko, co było częściowe staje się w naszym Współistnieniu doskonałe.  Dopiero teraz nie ma miedzy Nami barier, wyrachowana, strachu, lęku, że zostaniemy skrzywdzeni, jesteśmy i kochamy się, wszystko czego oczekiwaliśmy od miłości i za czym tak długo tęskniliśmy doświadczamy razem.

W tym stanie jednak kończą się wszelkie oczekiwania i wszelkie chcenie, kochamy drugą osobę, bo jest i to jest nasz punkt centralny Wszechświata, wszelkie plany, wszelkie czynności są czynione dla Niej, dla Niego i nie ma innego celu.
Miłość niczego nie różnicuje każda chwila jest byciem ze sobą w teraz, nic nie jest banalne nudne, nic nie wymaga wysiłku, po prostu istniejemy razem.
Będąc ze sobą pełnią i jednością mamy w Nas wszystko, cały Wszechświat i to z Naszego wspólnego Istnienia czerpiemy pełnię szczęścia oraz wszystko, co jest nam potrzebne w Naszym wspólnym życiu.

Miłość rodzi nieśmiertelność i wieczność, nie gdzieś tam u kogoś i daleko tylko z w Nas razem w jedności i pełni.

I to wszystko mamy z pojawienia się jej lub jego.


...W Miłości Smok


sobota, 19 maja 2012

20.05.2012 Zaćmienie pierścieniowe Słońca, Globalna medytacja, Ufo is watching you


Czeka nas kolejne ekscytujące zjawisko na Niebie, będzie to zaćmienie pierścieniowe Słońca w dniu 20 maja 2012 roku.
Naszą uwagę bardzo intensywnie kieruje się na to wydarzenie, szerokie opisy w sieci, co ma ono dać Ziemi, wezwanie do globalnej medytacji.


Warto się zagłębić w siebie i zapytać, jaki jest tego cel?

Nie tylko Ziemia jest żywą Istotą. Nasz układ słoneczny żyje oddziaływaniem na siebie, jedna Istota przenika drugą. Słońce, jako źródło życia na Ziemi dostaje symboliczny pierścień. Pierścień Saturna. Ci, którzy świadomie rozszerzają swe istnienie poza Ziemię odczytają symbolikę zdarzenia, nie nasilając sztuczne źródło. 

Informacja o celu tego zdarzenia jest przekazywana tylko wąskim strumieniem, wiedza jest reglamentowania na potrzeby dokonania przeprogramowania Ziemi, z takim skutkiem, jaki reprezentuje sobą Istota Saturna.


Nie jest to nic nowego, pięknego, wyzwalającego Ziemię, chodzi o wzmocnienie kodów kontroli i dominacji, tylko w nowym opakowaniu.


Nawoływanie do światowej medytacji w liczbie 144 tys. to nic innego, jak potrzeba zasilania sztucznego źródła Saturna, owszem ludzie poczują się znowu wybrani, bo to przecież mistyczna liczba wybrańców.


Ponownie ludzie kierują Siebie na zewnątrz i tam upatrują wyzwolenia Ziemi i siebie, a są jedynie dodatkiem do dokonania przeprogramowania świadomości Ziemi i człowieka.





DO CIEBIE NALEŻY WYBÓR. CO NASILASZ!

...w Miłości S&S.



p.s  Ufo  is watching you.

sobota, 5 maja 2012

??? Ozyrys...Ziemia Planetą zapomnienia, cierpienia ???





Tęsknota za tym, kim jesteś w pełni. Nie od dziś człowiek szuka swych korzeni. Nie od dziś dąży do zrozumienia i rozpoznania siebie, swego miejsca w Wszechświecie. Kim jest i dlaczego? Dlaczego Ziemia? Dlaczego i za czym tęskni?

Czym jest przebudzenie?

Ozyrys... Kochana moja, odpisuję tutaj, jest większa przestrzeń.
„Nie wiedziałam ,ze tak można cierpieć ,ale wiem ,że muszę zmienić spojrzenie,i doświadczam tego ,o czym kiedyś mi mówiłaś ,żeby wejść na wyższy poziom -tracimy wszystko.
Tak jest u mnie-wszystko!!!”
Tylko teraz muszę się przestroić i ...iść dalej ,a ja stoje i rozglądam się -to już??
Tak -już -zostawiam złudzenia ,zostawiam wszystko -musze iść dalej ,ale stoję i tak ciężko oderwać sie od wszystkiego co znam,kocham-brak mi sił ,mimo ,ze wiem ,że to już!”

Kocham Cię i nie musisz cierpieć. Cierpienie jest naturalną przyczyną zamykania oczu. Jest dalszym ciągiem zatapiania się w pozycję ofiary. Jest podniesieniem dłoni i powiedzeniem...jestem bezradna...

 Tracimy wszystko, by uświadomić sobie swoją egzystencję na szerszym poziomie świadomości. Dlaczego tracimy wszystko? Dlaczego wali się „nasz świat?”

Człowiek podporządkowuje się innym Istotom: raz mniej raz więcej. Odchodzi od swego przeznaczenia, zapomina w trakcie swego pobytu na Ziemi o tym, że jest tutaj by doświadczać i być Miłością na tej Planecie.

Zapomina kim jest...zapomina jeden fakt:

!!! MIŁOŚĆ NIE RANI SIEBIE !!!

Niektórzy dostają malutki impuls, np. w postaci myśli, lekkiego przeziębienia, rozmowy z przyjaciółmi itp. i ten impuls jest wystarczający, by sprowadzić człowieka na myśl, że zboczył  ze swej drogi, że dusza cierpi. I zaczyna się życie w pełni.

Niektórzy na taki impuls nie reagują, żyją sobie dalej. Więc dusza krzyczy w postaci ciężkiej choroby, a co robi człowiek? Zwalcza chorobę lekarstwami, suplementami, itp. Choroba odchodzi, człowiek otrząsa się i dalej w stare życie. Dalej w stary schemat. Dalej w swą rolę, jaką sobie wymyślił, lub w jaką pozwolił innym dla siebie ukształtować. I żyje sobie człowiek i cierpi... i cierpi... i cierpi...

I cierpi... dlaczego? Bo rola się skończyła, bo ten ktoś, komu pozwolił człowiek na wykreowanie dla siebie roli, przestał się z daną rolą zabawiać.

Człowiek cierpiący tak bardzo pogrąża się w cierpieniu, że nie zauważa WYZWOLENIA. Stoi i stoi i rozgląda się i pyta: czy to już? TAK JUŻ!  Te już... było zawsze... przed Twoim uświadomieniu sobie Twej egzystencji na Ziemi. Te JUŻ jest wieczne, nie musi zapominać, przypominać sobie, nie musi cierpieć. Wszystko posiada, nie musi zdobywać...

JEST, człowiek jest PEŁNĄ ISTOTĄ, doświadczającą siebie na Ziemi. Posiada wszystkie narzędzia do kreowania, tworzenia siebie na Ziemi.

A tworzy co?   Co tworzę? Na czym się skupiam? Co nasilam?
Kochana Ozyrys, Ty już się przebudziłaś, bardzo dawno temu. O wiele wcześniej nim powstała Ziemia.
Jesteś wieczną Istotą bez początku i końca. Nigdzie się nie zaczynasz i nigdzie nie kończysz. Cały Wszechświat jest Tobą. Jesteś Bogiem, który doświadcza siebie w tej oto formie. Przyjmij to kim jesteś. Przecież wiesz. Każdy wie.

Każde dziecko posiada w sobie pamięć. Nikt nie pojawił się na Ziemi za karę, poprzez karmę. Nikt nie pojawił się na Ziemi, by sobie przypominać cokolwiek. Czy Bóg zapomina, KIM JEST?  Tylko uwięziony umysł, wymyśla i szuka wytłumaczeń, dlaczego jestem...

Jestem. Koniec kropka. Nie ma „dlaczego”. Nie ma przebudzenia.

Jam Jest.

Amen.

Na tym kończy się historia.
Gdy to sobie uświadomisz skończy się historia, którą piszesz i którą piszą inni dla Ciebie.
Gdy to sobie uświadomisz zaczniesz żyć.
Gdy to sobie uświadomisz nie będziesz już potrzebowała ról i wymyślała, w co się pobawisz.
Gdy to sobie uświadomisz będziesz wreszcie świadoma siebie.

Bajki, że musimy coś sobie przypomnieć, cierpieć, zdobyć, przeżyć, by dojść gdzieś wyżej czy niżej. Bajki, że musimy zdobyć ten stopień Reiki, zdobyć ten dyplom, pobrać nauki u tego uzdrowiciela, wejść w system Zen, być katolikiem, buddystą, matką, kobietą, mężczyzną, ojcem. Nic nie musisz, nic.

Ozyrys Kochana, bądź, bądź sobą...a jesteś piękna i mądra, posiadasz wszystko. Bądź wreszcie sobą. Kocham Cię... Twoja S. 

środa, 2 maja 2012

Scalanie duszy z ciałem



Scalanie duszy z ciałem I



Twoje ciało posiada pamięć. Pamięć, która przechodzi, poprzez (co najmniej) siedem aspektów Twojej duszy, nim zmaterializuje się w ciele fizycznym.

Istota żyjąca na Ziemi, nieświadoma swej duszy odczuwa poprzez ciało fizyczne. Istota budząca się, odczytuje duszę poprzez ciało fizyczne.

Obojętnie czy się budzisz, czy jesteś w drzemce, czy śnisz; odczuwasz ciałem fizycznym. Tutaj na Ziemi wielu ludzi zatrzymuje ból na poziomie ciała fizycznego, nie spoglądając głębiej..

Każda Istota na Ziemi przejawia emocje, a emocje są darem, które ujawniają kody rozdzielenia od Źródła. Emocje to język duszy, emocje kotwiczą się w ciele, by zwrócić Tobie uwagę na duszę i Twój rozwój duchowy.

Nie istnieje rozwój duchowy, bez połączenia i zrozumienia, że jesteś także ciałem fizycznym. Możesz medytować dzień i noc. Możesz latami mieszkać na pustyni medytując bezkońca, możesz nie jeść i nie pić, możesz wszystko, co zapragniesz, lecz Twoje ciało nie zamilknie, gdy nie połączysz swych aspektów: ciała i duszy.


Poprzez związki, traumy, negatywne umowy ( świadome, lub nieświadome), wypadki itp. oddzielasz pewne aspekty duszy, by nie odczuwać bólu, który przejawia się w Twojej duszy. Sytuacje czasami są tak dramatyczne, że pozostawiają „czarną dziurę” w duszy. Wielu z ludzi nie pamięta swego dzieciństwa, lub pewnego okresu życia, nawet tracą całkowicie pamięć.


Największe i najczęstsze emocje, które przejawiają się podczas oddzielenia duszy to: wstyd i wina. Człowiek niezdający sobie sprawy z całej sytuacji, obwinia siebie i wstydzi się przed innymi, ale także i przed sobą.


Jesteś Dzieckiem Boga nie zasłużyłeś na ból, nie obwiniaj siebie za nic, gdyż wszystko jest doświadczeniem, z którego sztuką jest odnalezienie ziarna Prawdy. Odnajdując Ziarno Prawdy, nawet w najwięcej sprawiającej ból sytuacji, jest zrozumieniem i AKCEPTACJĄ SIEBIE i drogą do WIECZNOŚCI.


Nieprzepracowane emocje powracają z podobną sytuacją, obrazem, dźwiękiem a nawet zapachem.

Gdy coś powraca, odbierz to, jako zaproszenie do pracy nad sobą, nie odcinaj, nie odrzucaj od siebie, gdyż wtedy powstaje wyodrębnienie aspektów duszy.


Teraz znajdujesz się w podróży. Twoja Ziemska egzystencja to tylko podróż, jesteś wspaniałą Istotą, wędrowcem i każdy Twój przejaw; niezależny od formy i wymiaru, wart jest całkowitego scalenia. Teraz czytasz te słowa, więc jesteś materią. Połącz duszę i ciało. Nie istnieje odrębność...


Jest wiele rytuałów, by powrócić pełnię i możliwe jest przywrócenie aspektów duszy i scalanie z ciałem nawet poprzez wiele warstw jednocześnie.  Proces jest indywidualny w zależności od stanu psychiki i ciała fizycznego.

Wewnętrzne dziecko jest po takim rytuale zjednoczone z dorosłą częścią Ciebie, czasami jednoczysz aspekty duszy zostawione w Świecie Astralnym, w miejscach wypadków, jednoczysz cząstkę siebie, którą zostawiłeś u osoby zmarłej, w minionym związku, lub związku, który teraz trwa, lecz jest nie zdrowym połączeniem.


Każdy proces integracji zagubionych aspektów duszy z ciałem, kończy się przebaczeniem. Przebaczeniem sobie i innym, którzy współistnieli w tej odrębności.


Scalanie aspektów duszy z ciałem to podróż poprzez łzy, które są sprzątaczkami duszy, poprzez ból, poprzez wyrzuty sumienia ( wyrzuć je!!!), poprzez przebaczenie sobie i innym. Po przebaczeniu nadchodzi zawieszenie. Następnym krokiem jest uwolnienie emocji, ich transformacja i zakotwiczenie uczucia jedności i wolności w ciele i w duszy. Po zakotwiczeniu pojawia się nicość, a nicość to właśnie Źródło...


Jest to ciężki proces, który nie jest zabawą i gdy nie dojrzałeś do tego procesu, gdy dalej będziesz obwiniał siebie i innych, to nie zmieni się nic w Twoim życiu. Powracać będą te same sytuacje i blokady, może pod inną maską, ale będą.  


Otwórz się, wiem, że boli, lecz gdy przejdziesz ból, doznasz wyzwolenia i jedności. Powróci uczucie pełni i radości. Odnajdziesz zagubione części siebie...



Jak rozpoznać potrzebę scalania?


...Oddychaj... głęboko oddychaj...


odczuj, swoje ciało jak się wznosi i opada przy oddechu


zastanów się przez chwilę jakie emocje wywołują w Tobie lęk, bezradność i ból, powtarzają się w Twoim życiu


emocje odczujesz w żołądku, na wysokości czakry splotu słonecznego


a teraz zapytaj swoje ciało gdzie jeszcze ukryło emocje


...odczuj...


odczuj gdzie krzyczy Twoje ciało


odczuj gdzie uwięzione emocje wychodzą z ciemności, dążąc do Światła


pozwól na pojawienie się tych emocji


pozwól, by dusza przemówiła


wsłuchaj się w siebie


wsłuchaj się w duszę


wsłuchaj się w serce


z moim śpiewem i z bębnem Twego serca


powracają wspomnienia


i to z czym walczyłeś przejawia się w Tobie


to co odrzucone przejawia się w Tobie


to co bolało, świadomie przejawia się Tobie


...


Odczułeś? Widziałeś? Słyszałeś?


Jeśli tak, to warto się zastanowić, czy nie nadszedł czas by to co  zamknięte w ciemności, nie zostało uwolnione, przetransformowane siłą miłości. A milczące i zagubione aspekty duszy zjednoczone, scalone i wprowadzone do domu, którym jesteś...


Jak odnaleźć zagubione aspekty duszy i zjednoczyć je z ciałem?



Ćwiczenie wstępne, które jest zarazem celem


By było skuteczne pozwól sobie na 45 min – 60 min zupełnej

Ciszy i spokoju. Nie rób tego ćwiczenia w pośpiechu, pomiędzy pracą, domen, zakupami. Nie rób tego ćwiczenia, gdy w pokoju obok bawią się dzieci, lub Twój partner czeka zdenerwowany na Ciebie. Pozwól sobie na całkowitą wolność przestrzeni, w której będzie się odbywać ćwiczenie.


Polecam pozycję siedzącą, jednak wygodną, nie musisz mieć wyprostowanych pleców.


Uspokój ciało.

Wyskacz się przed ćwiczeniem, potańcz, zrób cokolwiek, by zmęczyć się fizycznie. Wyszalej się (i tak nikt nie widzi). Czasami jest potrzebny fizyczny wysiłek, by ciało fizyczne umilkło na chwilkę i nie przeszkadzało w wewnętrznym dialogu.


Uspokój umysł.

Oddychaj. Oddychaj głęboko. Masz ochotę krzyknąć? Krzycz. 1000 myśli przebiega w głowie? Pozwól im płynąć, lecz nie zatrzymuj ich, nie zagłębiaj się, nie analizuj.

Nie pozwól, by myśli były Twoim panem.

Oddychaj i gdy odczujesz wewnętrzny spokój zapytaj siebie:


Kim jestem?


Otwórz się na to co się pojawia.

Przyjmuj odpowiedź bez analizy.

Po każdej odpowiedzi zadaj sobie znów pytanie:


Kim jestem?


Będą się pojawiały odpowiedzi np.

Jestem nauczycielem

Jestem matką

Jestem dzieckiem

Jestem smutkiem

Jestem bezsilnością

Jestem żoną

Jestem mężem


Po każdej odpowiedzi nie analizuj, pytaj dalej.


Gdy dojdziesz do punktu bez odpowiedzi zapytaj jeszcze raz


Kim Jestem?


Gdy nie pojawi się nic zostań w tej ciszy.


Delektuj się nią  

Odczuj jak rozszerzasz swoje istnienie ponad ciało, ponad pomieszczenie w którym się znajdujesz


Delektuj się Źródłem, którym jesteś...


Pozostań tam tyle ile potrzebujesz.


Gdy odczujesz pragnienie powrotu otwórz oczy, jednak zauważ zmianę która nastała.

Źródło jest nadal z Tobą, rozszerza się ponad ciszę i Twój umysł. Jest zawsze, nawet gdy zewnętrzny Świat znów jest Tobie dostępny.

W takim stanie możesz przebywać zawsze. Pracując, spacerując, o każdej porze dnia i nocy. Ty masz wybór.




Właśnie te uczucie nicości a jednak całkowitego spokoju, jest celem procesu łączenia zagubionych aspektów duszy z ciałem.

W metodzie którą stosuję, proces łączenia trwa 7 tygodni, obejmując intensywną pracę nad sobą: raz w tygodniu.


Dlaczego 7 tygodni?

Przechodzę przez siedem warstw Istoty, którą jesteśmy.

Każda warstwa potrzebuje czasu na zmaterializowania się i zjednoczenia i zakotwiczenia w ciele.

Proces zjednoczenia dzieje się natychmiast na wszystkich warstwach, jednak wymaga akceptacji poprzez ciało fizyczne.

Pojawiają się znane lęki i emocje, które są dobrym znakiem powracania do harmonii.

Następuje przebaczenie i uwolnienie z głębi Ciebie, z Źródła którym jesteś.



W następnych postach będę opisywała jak dalej postępować.

Ty jesteś Źródłem i potrafisz uzdrowić siebie.

Nikt i nic nie posiada takiej siły, nie istnieje ona poza Tobą.


Więc w podróż wędrowcu... do Światła w Tobie!



...w Miłości Sagana


Dalszy ciąg w Scalaniu duszy z ciałem II  w archiwum, listopad 2011 oraz dalsze części. ( zaczyna się od 9 listopada)